„D-O” - ujawniamy sekret gwałtownych zmian klimatu w przeszłości
Taka historia to marzenie każdego autora książek popularnonaukowych. Opisuje najbardziej dramatyczne zwroty w historii ziemskiego klimatu. Bohaterowie to pełni pasji naukowcy stawiający czoła groźnym lodom i śniegom Grenlandii i Antarktydy, by po latach zwieźć do domu najcenniejsze trofea: długie na kilometr rdzenie wiekowych lodowców, sięgające 100 tys. lat wstecz.
Wyszliśmy z epoki lodowcowej więc klimat się ociepla. O co to całe larum?
20 tys. lat temu, pod koniec epoki lodowcowej, było aż o 8-10˚C zimniej niż obecnie. Niestety nie da się z tego wysnuć wniosku, że od tamtej pory mamy do czynienia ze stałym, naturalnym ociepleniem. W międzyczasie nastąpił i żwawy wzrost temperatury i nieco leniwe ochłodzenie. Na tle tych zmian obecne ocieplenie wygląda jak nagłe czknięcie klimatu.
Podobno Grenlandia tysiąc lat temu była zielona. Cóż więc niezwykłego w dzisiejszych temperaturach?
Legenda klimatyczna głosi, że zieloną Grenlandię zasiedlali Wikingowie aż do czasu tzw. małej epoki lodowcowej, kiedy to musieli opuścić zmrożoną wyspę. Po pierwsze - mało prawdopodobne, by Grenlandia była tak zielona, jak wskazuje jej nazwa. Po drugie - Grenlandia jest jedynie małym spłachetkiem lądu i jako taka, nie może świadczyć o zmianach klimatu w skali globu.
Czy to prawda, że 6 tysięcy lat temu było cieplej niż dziś? I czy nie dowodzi to, że obecne ocieplenie nie jest niczym niezwykłym?
Stwierdzono, że w czasie tzw. optimum klimatycznego holocenu, jakieś 6 tys. lat temu, temperatury były wyższe niż dziś, ale tylko na półkuli północnej i tylko w okresach letnich.
Konsensus w nauce, a może zwykła zmowa?
Wg sceptyków tak niewielu naukowców kwestionuje wyniki prac IPCC, bo wszyscy inni poddają się presji, jedynie słusznemu klimatycznemu dogmatowi. Wyniki modeli zaś zgodnie wskazują ocieplenie, bo opierają się na tych samych założeniach. Czy rzeczywiście takie twierdzenia są uzasadnione?
A może globalne ocieplenie jest tylko wielką mistyfikacją ekoterrorystów?
Jeżeli zmiany klimatu to wymysł ekoterrorystów, lewaków i podejrzanych biznesmenów, którzy chcą zrujnować nasz przemysł, warto mieć „czarną listę” tych złoczyńców.
Niektóre stacje meteorologiczne pokazują spadek temperatur. Czy to nie podważa tezy o globalnym ociepleniu?
Globalne ocieplenie nie oznacza wzrostu temperatur w każdym miesiącu, w każdym roku, ani też w każdym miejscu na Ziemi.
Stężenie CO2 w powietrzu mierzy się na szczycie wulkanu. Czy można się dziwić, że jest tak wysokie?
To prawda, najsłynniejsze pomiary pokazujące wzrost stężenia CO2 wykonuje się na szczycie Mauna Loa – aktywnego, największego na świecie wulkanu. Naukowcy nie są jednak naiwni i ten oczywisty fakt został uwzględniony w pomiarach.
W latach 40-ch, 50-ch i 60-ch ochłodziło się, i to mimo, że stężenie CO2 rosło. Może więc to nie CO2 powoduje dzisiejsze ocieplenie?
Nikt przy zdrowych zmysłach nie twierdzi, że CO2 jest jedynym czynnikiem wpływającym na temperaturę w systemie klimatycznym – systemie skomplikowanym, poddanym licznym czynnikom wymuszającym zmiany i to w różnych skalach czasowych. CO2 jest jednak główną przyczyną obecnego ocieplenia, jako, że rośnie nieprzerwanie przez ostatnie sto lat, wraz ze wzrostem temperatur. W świetle tego, co wiemy o klimacie na przestrzeni setek i tysięcy lat – wzrost ten jest nieoczekiwany i nieoczekiwanie (...)
Klimat zawsze się zmieniał. A teraz ma to być nasza wina?
To prawda, klimat zmienia się od zawsze, w odpowiedzi na różne czynniki naturalne – niektóre lepiej, inne gorzej rozpoznane przez naukę. Obecne zmiany klimatu są jednak dobrze zdiagnozowane a przekaz naukowców klarowny: dzisiejsze ocieplenie jest inne, niż zmiany klimatu w przeszłości.
Podobno w średniowieczu też było ciepło. Może więc dzisiejsze ocieplenie nie jest niczym niezwykłym?
Krąży opowieść, że w średniowieczu było tak ciepło, że zazieleniła się Grenlandia, a na Wyspach Brytyjskich rosła winorośl. Nie dowodzi to jednak, że mieliśmy do czynienia z globalnym ociepleniem klimatu.
Akademie nauk w oficjalnych stanowiskach potwierdzają globalne ocieplenie. Czy za fasadą jednomyślności nie kryje się debata i sprzeciw?
Niuanse debaty klimatycznej, indywidualne punkty widzenia naukowców, można obserwować w prasie naukowej. Zbiorcze stanowiska prezentują największy wspólny mianownik punktów widzenia naukowców. Łatwo jednak wykazać, że naukowcy rzeczywiście są zgodni w kwestii zmian klimatu.
Podobno satelity pokazują ochłodzenie. Czyż nie są dokładniejsze niż naziemne pomiary temperatur?
Pomiary satelitarne mają kilka zalet: pokrywają każdy zakątek globu i różne warstwy atmosfery. Jest to jednak bardzo skomplikowany proces, podatny na błędy.
Podobno od 1998 temperatury spadają. Czy to koniec globalnego ocieplenia?
Rok 1998 był rzeczywiście wyjątkowo gorący. Sęk w tym, że ocieplenie zostało wówczas wzmocnione przez rekordowo silną ciepłą fazę El Niño.
Regularne pomiary temperatur zaczęto dopiero 150 lat temu. Jak można wyciągać wnioski sięgające setki i tysiące lat wstecz?
Dysponujemy metodami pomiaru pozwalającymi oszacować przebieg temperatur również w odległej przeszłości.
Czy modele klimatyczne są wiarygodne?
Nie jesteśmy w stanie przewidzieć dokładnego przebiegu temperatur na przestrzeni kolejnych 100 lat, a mimo to obecne modele mogą dać nam obraz przyszłości.
Na jakiej podstawie twierdzi się, że to CO2 wywołuje globalne ocieplenie?
W nauce nie poszukuje się „dowodów” w matematycznym sensie. Na podstawie danych obserwacyjnych naukowcy formułują teorie służące objaśnieniu obserwowanych zjawisk. Następnie, o ile to możliwe, dokonują eksperymentów, służących potwierdzeniu, przeformułowaniu bądź obaleniu hipotezy. Praktyka wymaga, by w obliczu nowych danych modyfikowali swoje teorie.
Prace naukowe są upstrzone słówkami typu „prawdopodobnie” i „możliwe, że”. Skoro nawet naukowcy nie są pewni swego, dlaczego mamy się tym przejmować?
Tak się składa, że słowa „prawdopodobnie”, „wyniki badań sugerują” i „możliwe, że” należą do języka nauki.
Klimat to skomplikowana sprawa. Czy wśród naukowców jest konsensus w sprawie zmian klimatu?
Naturalnie, istnieje wiele nierozwiązanych problemów, a debata pozostaje otwarta. Dotyczy jednak kwestii szczegółowych, nie pryncypiów.
To prawda, 2005 rok był rekordowo ciepły. Czy kilka ciepłych lat od razu świadczy o globalnym ociepleniu?
To trafne pytanie. Temperatury w wybranych, pojedynczych latach rzeczywiście nic nie powiedzą nam o zmianach klimatycznych.
Modele modelami, ale czy są empiryczne dowody na istnienie globalnego ocieplenia?
Globalne ocieplenie nie jest wynikiem modelowania komputerowego. Poparte jest obserwacją szeregu parametrów o globalnym zasięgu.
