Najbardziej absurdalne pomysły na łagodzenie zmian klimatycznych w proteście przeciw fantazjom “inżynierów planetarnych”. “Inżynierowie planetarni”, czyli prekursorzy nowej dziedziny geoinżynierii klimatycznej poczynają sobie coraz śmielej. Zamierzają wywrzeć wpływ na system klimatyczny, min. poprzez rozpylanie w atmosferze siarczanów (które, tworząc płaszcz odbijający światło słoneczne, przyczyniłyby się do ochłodzenia klimatu), czy też poprzez użyźnianie oceanów siarczanem żelaza (o nieudanym eksperymencie w tym zakresie piszemy tutaj).

Przyznają państwo, że tego rodzaju pomysły budzą dreszcz niepokoju. Nie potrzeba dysertacji naukowych, by podejrzewać, że eksperymenty takiej skali z łatwością mogą wymknąć się spod kontroli. Ziemski klimat jest systemem niezwykle delikatnym i nie do końca poznanym, a skutki działań naszych klimatycznych majsterkowiczów mogą być katastroficzne. Nietrudno stworzyć klimatycznego Frankensteina, w postaci zaburzeń naturalnych cykli klimatycznych, nieodwracalnych zmian w ekosystemach, zmian w cyrkulacji powietrza, czy prądów morskich. Trudniej nad nim zapanować.

Sceptycyzm naukowców

By nie być gołosłowną, przytoczę wyniki kilku badań wskazujących, że manipulowanie atmosferą może mieć istotne skutki uboczne.

Wg amerykańskiej agendy rządowej zajmującej się stanem wód oceanicznych i atmosferą National Oceanic and Atmospheric Administration (NOAA) rozpylenie w atmosferze mikrocząsteczek, które miałoby stanowić formę chemicznego parasola przeciwsłonecznego, aż o 20 % obniży efektywność elektrowni słonecznych. Wg Daniela Murphy’ego, naukowca NOAA, nie będzie to może najbardziej drastyczny efekt geoinżynierii klimatycznej, ale jest jednym z najbardziej prawdopodobnych.

Nature Geoscience
. Naukowcy Pacific Northwest National Laboratories w amerykańskim Richland wskazują na niezamierzony efekt chłodzący ołowiu wyemitowanego do atmosfery w czasie, gdy był jeszcze jednym z komponentów paliw transportowych. Ołów przyczynia się do tworzenia lodu w atmosferze, który jest składową chmur cirrus, odbijających światło słoneczne. Badacze konkludują, że skoro zaskakują nas skutki mikrocząsteczek już wyemitowanych do atmosfery, z wielką ostrożnością należy odnosić się do kolejnych pomysłów “użyźniania” atmosfery.

W oparach absurdu

W proteście przeciw zakusom geoinżynierów klimatycznych kanadyjska organizacja ECT ogłosiła konkurs na najbardziej absurdalny sposób zaradzenia zmianom klimatycznym.

A oto najciekawsze pomysły:

  • Wybielenie zębów i szeroki uśmiech w stronę słońca pozwoli odbić promienie słoneczne powrotem w kosmos. Cóż to będzie, jeśli wszyscy na świecie wybielą zęby i uśmiechną się w tym samym momencie?
  • Uprawianie roślin o gładkiej, połyskliwej powierzchni, tak by odbijały więcej światła słonecznego; w ten sposób rolnictwo przyczyni się do złagodzenia zmian klimatu.
  • Wielka akcja przerabiania drzew na banknoty. Obywatele obdarowani banknotami schowają je w pudłach pod łóżkiem, tworząc w ten sposób globalny magazyn CO2. Będą się niewątpliwie starać, by był to magazyn trwały. W momencie, kiedy przestrzeń pod łóżkiem będzie pełna, pudła z pieniędzmi posłużą do ocieplenia budynku. Na miejsce drzew ściętych na banknoty sadzono by nowe, tworząc miliony miejsc pracy, jednocześnie dostarczając surowca dla kolejnych banknotów. W obawie przed włamaniem ludzie przestaliby wychodzić z domu, co rozwiązałoby problem emisji z transportu. Po wielu latach uda się zmagazynować całe CO2, jednocześnie dając ludziom poczucie, że stale się bogacą.
  • Orbitalny parasol słoneczny. Należy rozwiesić dwie liny – łączącą punkt na Ziemi z satelitą na orbicie bezpośrednio nad tym punktem oraz drugą, taką samą linę między innym punktem, oddalonym o 2000 km a wiszącym nad nim satelitą. Między linami zawiśnie parasol

przeciwsłoneczny, który nie dopuści do Ziemi promieni słonecznych.

  • Papieros pochłaniający CO2 pod nazwą CLIMAL (nie mylić z CAMEL) wyróżnia się filtrem z biowęgla (biochar). Wdychając dym, palacz wychwytuje CO2 i gromadzi go w biowęglowym filtrze. Niedopałek należy koniecznie rzucić na ziemię, a najlepiej w niej zakopać, by zatrzymać w glebie wychwycone CO2. Co więcej, CO2 jest wychwytywane bezpośrednio przez palacza, który gromadzi część dwutlenku węgla również we własnych płucach. Po śmierci palacza – o ile zostanie właściwie pogrzebany – CO2 w jego płucach zostaje trwale zmagazynowane. Palacze CLIMALI przyczynią się również do ograniczenia zużycia sztucznych nawozów, zważywszy, że biowęgiel jest sam w sobie znakomitym, naturalnym nawozem.
  • Ćwiczenia oddechowe. Człowiek jest jednym ze źródeł emitujących dwutlenek węgla. Gdyby każdy na świecie wstrzymał oddech choćby na 15-45 sekund, co najmniej raz na godzinę, ileż CO2 nie zostałoby wyemitowane!

Zmiany klimatyczne są problemem realnym i palącym. Zapewne stanowią najpoważniejsze wyzwanie, przed jakim kiedykolwiek stanęła ludzkość. I właśnie dlatego powinniśmy podejść do zagadnienia z powagą, ostrożnością, ale też gotowością do podjęcia natychmiastowych działań. Działań, które nie urągają zdrowemu rozsądkowi.

W przypadku niektórych pomysłów geoinżynierów trudno mówić o zdrowym rozsądku. Kanadyjski ECT absurd zwalcza absurdem, sugerując właściwie, że miejsce pomysłów planetarnych inżynierów jest właśnie na tej liście.

Sęk w tym, że jeżeli nie chcemy oddać losów klimatu niepoprawnym majsterkowiczom, musimy sami podjąć działania na rzecz ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. Jako konsumenci (oszczędzając prąd), jako wyborcy (rozliczając polityków z realizacji polityki klimatycznej) i jako istoty ludzkie (bo kryzys klimatyczny jest kryzysem natury humanitarnej i bezpośrednio dotyka rzesze mieszkańców Globalnego Południa).

Na pierwszym zdjęciu: A może by tak pochwycić odrobinę energii kinetycznej obrotu Ziemi? Takie rozwiązanie rozważali rosyjscy naukowcy w latach 70-tych.
Fot: saschapohflepp (flickr)