Bee_1To nie miód jest największym darem pszczół. Ich najważniejszym wkładem w życie na naszej planecie jest zapylanie. Tymczasem sytuacja tych owadów jest coraz poważniejsza. Tylko spośród polskich pszczołowatych już ponad 220 gatunków znajduje się w Czerwonej Księdze Gatunków Zagrożonych.

Wbrew powszechnej opinii zapylają nie tylko pszczoły miodne. W samej Polsce żyje ponad 470 gatunków pszczołowatych (w tym 30 gatunków trzmieli), większość z nich to pszczoły samotnicze. Samotnice miodu nie produkują wcale, nie tworzą rozbudowanych kolonii, jednak zapylają często skuteczniej od pszczół miodnych. Warto pamiętać, że rośliny mogą być także zapylane przez inne owady, chociażby muchówki i motyle. Aż 90% dziko rosnących roślin rozmnaża się dzięki pośrednictwu zwierząt, w ogromnej większości pszczół.

Żywność zależna od pszczół

Wszystkie usługi ekosystemów powiązane z istnieniem dziko rosnących roślin są więc zależne od owadów zapylających. Jeszcze bardziej obrazowo przedstawia się wkład owadów zapylających w produkcję żywności. Jedna trzecia tego, co spożywamy, trafia na nasze talerze bezpośrednio dzięki pracy pszczół: aż jedna trzecia upraw wymaga zapylania przez pszczoły, ponieważ bez nich nie zawiązałyby się nasiona i owoce. Co więcej aż 75% upraw zyskuje na jakości i wydajności, gdy są odpowiednio zapylone. Oznacza to, że bez dobrego zapylenia plony są mniejsze i gorszej jakości, co przekłada się na wyższą cenę żywności.

Przy dobrym zapyleniu owoce i nasiona osiągają lepszą jakość, zwiększa się ciężar nasion oraz ich potencjał kiełkowania, owoce mają większą zawartość cukrów i witamin oraz atrakcyjniejszy kształt i kolor. Przykładowo rzepak przy dobrym poziomie zapylenia przynosi plon wyższy do 30%, cukinia wyższy nawet o 90%, a rośliny sadowniczo-jagodowe od 30 do 95% (w zależności od gatunku). Tak samo ma się sprawa w przypadku rośliny paszowych, na przykład koniczyny. Oznacza to, że praca owadów zapylających ma bezpośredni wpływ na cenę i dostępność mięsa – od ich pracy zależy cena komponentów paszowych.

Ochrona pszczół to nie tylko działanie w obronie natury, działanie o wymiarze ekologicznym, ale także ekonomicznym: opłaca się producentom oraz konsumentom. Tym pierwszym pozwala praktycznie bezkosztowo na osiągnięcie wyższych i lepszej jakości plonów, tym drugim zapewnia smaczne i atrakcyjne produkty w dobrych cenach.

Rosnący problem

Badania naukowców wskazują, że jedynie obecność różnorodnych gatunków pszczół i innych owadów zapylających pozwala osiągnąć odpowiedni poziom zapylenia. Pszczoły miodne nie są w stanie zastąpić bogactwa różnorodności pszczołowatych, szczególnie w przypadku roślin anatomicznie przystosowanych do współpracy z konkretnymi gatunkami. Na przykład budowa koniczyny czerwonej czy lucerny wymusza zapylanie przez trzmiele.

Bee_2Globalną wartość zbiorów upraw zależnych od zapylania ocenia się na 265 miliardów euro. Kwota ta robi piorunujące wrażenie, mimo że nie są w nią wliczone ani usługi ekosystemów zależne od zapylaczy, ani wartość dziko rosnących roślin. Wobec tych szacunków oraz faktu, że rolnictwo staje się coraz bardziej uzależnione od pszczół, szczególnie dramatycznie brzmią coraz powszechniejsze doniesienia o problemach tych owadów. W niektórych rejonach globu śmiertelność rodzin pszczelich przekracza już 50%. W latach 1985-2005 w samej Europie populacja pszczół hodowlanych zmniejszyła się o 25%. Programów monitorujących populacje innych owadów zapylających niż pszczoły miodne istnieje niewiele, a ich zasięg jest ograniczony, jednak wiadomo, że nie wiedzie im się lepiej.

Naukowcy i pszczelarze od lat głowią się nad rozwiązaniem problemu. Wydaje się, że nie da się wyróżnić jednego czynnika odpowiedzialnego za tę sytuację. Wśród głównych winowajców trzeba wymienić choroby i pasożyty, praktyki rolnictwa przemysłowego (w tym stosowanie środków ochrony roślin) oraz zmiany klimatyczne. Z pewnością rolę odgrywają także inne czynniki, o których jeszcze nie wiemy. Najprawdopodobniej różne przyczyny nakładają się na siebie, wzmacniając szkodliwy efekt.

Nawet w przypadku wymierania zapylaczy z powodu chorób i pasożytów musimy pamiętać, że odporność pszczół i innych owadów zapylających zależy w dużej mierze od tego, czy ich dieta jest bogata i różnorodna oraz od ekspozycji na pestycydy. Dobrze odżywione, mające dostęp do różnorodnego pyłku pszczoły, mają większe szanse uporać się z chorobą, niezależnie od tego, czy wywołują ją inwazyjne pasożyty, czy też bakterie i wirusy. Wiadomo też, że zasięg patogenów zwiększa się wraz z ze zmianami klimatycznymi.

Rolnictwo przemysłowe

Uprawy rolnicze i pastwiska zajmują obecnie ponad 35% powierzchni Ziemi. Jeszcze 100 lat temu wpływ działalności rolniczej na ekosystemy był zdecydowanie mniejszy, jednak zmieniło się to wraz ze zwrotem rolnictwa w kierunku modelu zindustrializowanego. Z taką formą uprawy ziemi wiążą się intensywne praktyki rolnicze, obejmujące między innymi aplikacje syntetycznych środków ochrony roślin, fragmentację siedlisk dziko żyjących owadów zapylających, uprawy monokulturowe oraz utratę różnorodności biologicznej.

Jeszcze przed rokiem 1980 w Stanach Zjednoczonych rolnicy nie musieli się martwić o wystarczającą ilość zapylaczy odwiedzających ich pola. Dopiero proces przekształcania małych rodzinnych gospodarstw wiejskich w wielkie uprzemysłowione gospodarstwa monokulturowe doprowadził do ogromnych spadków populacji dziko żyjących owadów zapylających. Obecnie w Stanach Zjednoczonych oraz wielu krajach Europy Zachodniej rolnicy są zmuszeni wynajmować usługi pszczelarskie – pszczelarze dostarczają im za opłatą odpowiednią ilość rodzin pszczelich, które wykonują pracę niegdyś wykonywaną za darmo przez dziko żyjące owady zapylające.

Wraz z powiększaniem upraw i zaorywaniem miedz znikają warunki umożliwiające dzikim zapylaczom gniazdowanie. Uprawy monokulturowe z kolei zapewniają obfitość pokarmu dla owadów zapylających wyłącznie w momencie kwitnienia. Dla przykładu pszczoły żyjące w pobliżu monokultur rzepakowych mają wprawdzie obfitość pokarmu przez kilka tygodni kwitnienia rośliny, jednak przed kwitnieniem i po jego zakończeniu mają utrudniony dostęp do pożywienia.

Chociaż rolnictwo przemysłowe nie może być prawdziwie przyjazne owadom zapylającym, możliwe są próby polepszenia ich sytuacji poprzez:

  • Sadzenie żywopłotów oraz miedz kwietnych, pozostawianie chwastów na obrzeżach pól;
  • Wybór miododajnych międzyplonów, z zastrzeżeniem, że należy pozwolić na ich zakwitnięcie przed przyoraniem;
  • Ograniczanie czy wręcz odwrót od upraw monokulturowych na rzecz powrotu do mniejszych areałów i zróżnicowanych upraw;
  • Odbudowa naturalnych siedlisk (remizy, brzegi cieków wodnych);
  • Pozostawianie części obszarów w stanie „dzikim” tak, aby zapewnić schronienie oraz pożywienie dla owadów zapylających;
  • Zdecydowane ograniczenie wykorzystania syntetycznych środków ochrony roślin oraz nawozów sztucznych na rzecz rozwiązań stosowanych w rolnictwie ekologicznym.

Bee_4Należy jednak pamiętać, że jedyną prawdziwie przyjazną zapylaczom formą rolnictwa jest rolnictwo ekologiczne.

Dla pszczół niezwykle ważny jest dostęp do pyłku i nektaru różnorodnych kwiatów, na dodatek równomiernie rozłożony w czasie. Jedynie dostęp do zróżnicowanego pokarmu, szczególnie w przypadku młodych pszczół, może zapewnić zdrowy rozwój i dobrą kondycję owadów. Stosowanie środków chwastobójczych to kolejny czynnik wpływający na ograniczenie pożywienia: uznawane za rośliny niepożyteczne chwasty to dla pszczołowatych źródło bogatego, zróżnicowanego pożywienia.

Zmiany klimatyczne

Zwiększające się średnie temperatury powodują ucieczkę pszczół miodnych z cieplejszych rejonów. Zmienia się także termin pierwszego oblotu pszczół – w Polsce w ciągu 25 lat prowadzonych badań stwierdzono, że pszczoły wylatują obecnie aż miesiąc wcześniej. Nieprzewidywalne warunki pogodowe, zmiana struktury opadów, gwałtowność zjawisk pogodowych – te wszystkie czynniki wpływają nie tylko na poszczególne osobniki, ale przyczyniają się do wymierania całych gatunków. Zmiana warunków klimatycznych oznacza także zmianę terminu i czasu kwitnienia roślin, czyli na dostępność źródła pożywienia.

Syntetyczne środki ochrony roślin

Insektycydy, czyli środki ochrony roślin mające za zadanie odstraszać lub wręcz zabijać szkodliwe owady, oddziałują także na pszczoły oraz inne owady zapylające. Częstą przyczyną śmierci tych owadów są zatrucia, które zależnie od dawki środka wywołują efekt letalny lub subletalny. Ostre zatrucia, wywołane dużą dawką substancji, są łatwe do wykrycia i dość oczywiste: na skutek oprysku, zniesienia pyłu pestycydowego lub dostępu do skażonej pestycydami wody owady giną. Coraz częściej, także w Polsce, dochodzi do postępowania na drodze sądowej i egzekwowania odszkodowań za zatrucia pszczół. Aby uniknąć tego typu zatruć, rolnicy muszą bezwzględnie przestrzegać wszystkich zaleceń regulujących stosowanie środków ochrony roślin.

Drugi typ zatruć, występujący gdy owady są poddawane działaniu mniejszych dawek toksycznej substancji przez dłuższy czas, także powoduje szereg negatywnych konsekwencji, zdecydowanie osłabiając kondycję i odporność owadów. W ciągu ostatnich 40 lat ilość wykorzystywanych w rolnictwie pestycydów wzrosła trzykrotnie, a ich pozostałości utrzymują się w glebie, w wodach gruntowych, trafiają do roślin uprawnych i dziko rosnących, które nie były poddane aplikacji, jednak rosną w pobliżu upraw, na których stosowano środki ochrony roślin.

Bee_3W 2013 roku Unia Europejska zdecydowała się zakazać stosowania trzech neonikotynoidów – klotianidyny, imidaklopridu, tiametoksamu – oraz także należącego do grupy insektycydów systemicznych fipronilu. Liczne badania naukowe wskazują na kluczową rolę właśnie tych środków w zmniejszaniu populacji owadów zapylających. Zresztą nie tylko owadów: na skutek wykorzystywania ich w rolnictwie cierpią także organizmy wodne oraz małe ssaki i ptaki.

Pestycydy systemiczne zostały zaprojektowane w taki sposób, aby przedostać się do każdej komórki rośliny. W tym przypadku nawet najlepsza praktyka rolnicza nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa stosowania środka – pszczoły są wystawione na jego oddziaływanie nieustannie. Niektóre tego typu środki wykorzystuje się do zapraw nasiennych i w trakcie wzrostu rośliny dostają się one kolejno do każdej jej części, także kwiatów. Pyłek roślin poddanych działaniu środków systemicznych trafia do pszczół. Mogą one także pić wodę gromadzącą się w liściach takich roślin czy też płyn gutacyjny.

Środki owadobójcze mogą wywoływać zmiany fizjologiczne, na przykład wpływać na fazy rozwoju młodych pszczół oraz powodować wady rozwojowe. Mogą także zakłócać wzory zachowania, wpływając negatywnie na zdolności nawigacyjne oraz pamięć pszczół, które nie są w stanie trafić do ula czy też przekazać innym pszczołom informacji o drodze do źródła pokarmu. Obniża się mobilność owadów, przez co nie są w stanie wylatywać na odpowiednio długi dystans, co zmniejsza zasięg, w jakim mogą zdobywać pokarm. Bywa, że pogarsza się również węch pszczół oraz ulegają zakłóceniu procesy odżywania.

Coraz częściej badacze wskazują także na fatalny wpływ, jaki wywierają na pszczoły tzw. koktajle pestycydowe. Mówimy tutaj o wzajemnym, synergistycznym oddziaływaniu na siebie środków używanych co dzień w uprawach konwencjonalnych: insektycydy, fungicydy, herbicydy oraz inne środki są aplikowane naprzemiennie lub jednocześnie. Choć pojedyncze substancje poddawane są procesowi oceny przed dopuszczeniem do obrotu, jednak efektu, jaki wywierają na siebie wzajemnie różne środki ochrony roślin, nie uwzględnia się w procesie autoryzacji. Co istotne nawet środki, które teoretycznie w ogóle nie powinny mieć wpływu na życie pszczół, na przykład fungicydy stosowane do zwalczania chorób grzybowych, dają silne efekty synergistyczne. Przykładowo mogą zwiększać toksyczność neonikotynoidów zazwyczaj nieszkodliwych dla pszczół (na przykład acetamipryd staje się 244-krotnie bardziej toksyczny w obecności triflumizolu, a tiaklopryd 1141-krotnie).

Co nas czeka?

Wbrew temu, co głosi popularne powiedzenie przypisywane niekiedy Albertowi Einsteinowi, przeżyjemy w świecie bez pszczół. Jednak nasza egzystencja będzie trudna. Musielibyśmy polegać na roślinach nie wymagających zapylania krzyżowego, na wiatropylnych zbożach, algach i innych. Jednak ogromne bogactwo świata roślin żyjących dziko oraz bogactwo naszej diety zostałyby bezpowrotnie utracone. Pszczoły-roboty czy ręczne zapylanie przez ludzi nie są w stanie zastąpić pracy pszczół, gdyż są zbyt drogie lub zbyt czasochłonne. Zdecydowanie nie byłyby też wykorzystywane w przypadku niekomercyjnych upraw. Na utratę zapylaczy po prostu nie możemy sobie pozwolić.

Dowiedz się więcej:

Raport “Przyszłość pszczół. Świat bez pestycydów – w stronę rolnictwa ekologicznego”

Raport “Spadek populacji pszczół. Przegląd czynników zagrażających owadom zapylającym i rolnictwu w Europie”

Poradnik “Projekt: pszczoła”

 
Autorka: Katarzyna Jagiełło

Fot. Penn State / Flickr