fot_1Każdy z nas jest konsumentem żywności, a więc każdy z nas wywiera określony wpływ na świat wokół. O ile konsumentem innych dóbr jest się w mniejszym lub większym stopniu – częściej, rzadziej lub wcale, o tyle oczywistym faktem jest to, że każdy z nas, bez wyjątku, potrzebuje do życia i prawidłowego funkcjonowania odpowiedniej dawki substancji odżywczych dostarczanych organizmowi wraz z jedzeniem. Jeśli ich nie otrzymuje, traci siły, choruje i umiera. Działa to również w drugą stronę – zbyt duże ilości jedzenia prowadzą do otyłości i chorób jej towarzyszących, a w konsekwencji coraz częściej do śmierci.

Temat wytwarzania i konsumpcji żywności jest niezwykle obszerny i wielowątkowy, ale w tym artykule chciałabym skupić się przede wszystkim na pokazaniu wpływu tego, co, mówiąc kolokwialnie, wkładamy do garnka, na człowieka i środowisko, a więc także na klimat.

Żywność na sklepowych półkach

Wytwarzanie żywności, jej magazynowanie, przetwarzanie, dystrybucja i konsumpcja zmieniły się w minionym wieku w sposób diametralny. Wykorzystanie nowych technik rolniczych, nawożenie gleb czy stosowanie oprysków zabezpieczających rośliny przed szkodnikami były rozwijane przez lata, właściwie od początków rolnictwa datowanych na epokę neolitu. Jednak to XX wiek i produkcja amoniaku, umożliwiającego wytwarzanie nawozów sztucznych, przyniosły przełom w produkcji rolnej. Zwiększenie wydajności plonów na niespotykaną do tej pory skalę poprzez nawożenie gleby azotem i fosforem, stosowanie pestycydów, dobór hodowlany i wprowadzenie mechanizacji do rolnictwa wydawały się być rozwiązaniem problemu głodu, z którym ludzkość boryka się od zawsze.

Wynalazki przemysłu chemicznego wykorzystywane w rolnictwie rzeczywiście w początkowym okresie przynosiły zwiększenie wydajności plonów, jednak szybko zauważono, że z roku na rok trzeba stosować coraz więcej nawozów i pestycydów, aby utrzymać plon. Także tu „z pomocą” miał przyjść przemysł chemiczny, bo przecież produkcja sztucznych nawozów nie stanowiła problemu. Ale czy na pewno?

Problemy związane z nawozami sztucznymi i pestycydami są w rzeczywistości olbrzymie. Począwszy od zanieczyszczenia powietrza i emisji gazów cieplarnianych będących efektem ubocznym ich wytwarzania, poprzez nadmierne wykorzystanie paliw kopalnych w ich produkcji i dystrybucji, zanieczyszczenie wód azotanami i fosforanami związane z ich stosowaniem, zanik bioróżnorodności na obszarach, gdzie są wykorzystywane, aż po problemy zdrowotne ludzi spożywających żywność produkowaną w sposób przemysłowy.

Druga połowa i koniec XX wieku to również zmiana profilu gospodarstw rolnych, związana między innymi z wykorzystaniem wynalazków przemysłu chemicznego, biotechnologii, maszyn, ale i oddzieleniem produkcji roślinnej od zwierzęcej. Przemysłowe rolnictwo, z którym mamy obecnie do czynienia i z którego pochodzi większość żywności dostępnej w sklepach, dalece różni się od rolnictwa, które dominowało jeszcze kilkadziesiąt lat temu.

Wprowadza się monokultury, a więc olbrzymie pola, na których uprawia się jeden rodzaj rośliny w celu łatwiejszego zbioru. Aby było to w ogóle możliwe, potrzebne są pestycydy, które mają zabezpieczyć uprawy przed chorobami i szkodnikami, ale które zabijają również owady i zwierzęta gwarantujące równowagę ekosystemów. Ziemia staje się coraz bardziej wyjałowiona i traci zdolności regeneracji, aż do całkowitego zaprzestania wydawania plonu. Zwierzęta trzymane są całe życie w zamknięciu, bez dostępu świtała dziennego, bez możliwości swobodnego ruchu, pozbawione możliwości zaspokajania podstawowych potrzeb życiowych, zestresowane i nieodporne na choroby, karmione paszą sprowadzaną z drugiego końca świata, wspomagane antybiotykami i sterydami. Jakby tego było mało, biotechnolodzy intensywnie pracują nad „ulepszaniem” natury – wprowadza się organizmy genetycznie modyfikowane (GMO) w celu uzyskania pożądanych cech np. szybkiego wzrostu, odpowiedniego wyglądu, trwałości itp. To właśnie obraz współczesnego, przemysłowego rolnictwa.

Całości dopełnia przemysł spożywczy – syntetyczne dodatki do żywności, konserwanty, polepszacze smaku oraz odpowiedni marketing ukierunkowany na zwiększenie konsumpcji – kolorowe opakowania, łatwość i szybkość przyrządzania posiłków bez szczególnego skupiania się na wartościach odżywczych oferowanych produktów.

Nie tędy droga, tym bardziej, że rolnictwo przemysłowe wcale nie rozwiązało problemu głodu na świeci. Co więcej, okazuje się, że produkcja żywności na przemysłową skalę i jej eksport, kosztem ludzi i środowiska, przyczynia się do bankructwa drobnych rolników w krajach globalnego Południa, którzy stanowią obecnie największą grupę ludzi cierpiących z powodu głodu i niedożywienia. Tymczasem mieszkańcy krajów bogatych cierpią z powodu nad-konsumpcji żywności – otyłość i choroby z nią związane, takie jak cukrzyca, nadciśnienie, niewydolność krążeniowa, są coraz częstszą przyczyną zgonów. Zastanówmy się, czy naprawdę chcemy dalej podążać w tym kierunku?

Możemy wybrać inną drogę

fot_2W ciągu krótkiego okresu czasu, jednym czy kilkoma działaniami, nie jesteśmy w stanie zmienić systemu produkcji i dystrybucji żywności, jaki obecnie funkcjonuje. Ale to, co każdy z nas może zrobić, to proste i niewymagające od nas dużego wysiłku działania, które jednak w skali makro – łącząc się z działaniami innych ludzi, którzy podobnie jak my, zauważą potrzebę zmian – przyniosą zauważalny efekt.

Jednym z takich działań jest kupowanie żywności wytworzonej w sposób zrównoważony, w gospodarstwach, w których wykorzystuje się naturalne nawozy w ilościach niezbędnych do prawidłowego wzrostu roślin, ograniczając w ten sposób ich przenikanie do wód. W takich gospodarstwach zamiast pestycydów w celu ochrony upraw stosuje się odpowiednie zabiegi, dobór i następstwo roślin, a uzyskiwanie odpowiedniego plonu nie wiąże się ze stosowaniem organizmów genetycznie modyfikowanych. Ponadto zwierzęta trzymane są w warunkach zapewniających im dobrostan i zaspokojenie naturalnych potrzeb życiowych (ruch, światło słoneczne i odpowiednie odżywianie oparte na paszach pochodzących z gospodarstwa).

Żywność wytwarzana w takich gospodarstwach jest najbardziej wartościowa i optymalna pod względem zawartości substancji odżywczych. Część rolników, którzy wytwarzają żywność w sposób zrównoważony, poddała się certyfikacji rolnictwa ekologicznego, dzięki czemu konsument, który nie ma możliwości sprawdzenia, jak produkowana jest żywność dostępna w przeciętnym sklepie, ma pewność, co kupuje. Wybierając żywność wytworzoną w sposób zrównoważony, naszymi pieniędzmi wspieramy ten właśnie sposób produkcji i odwrotnie – jeśli wybierzemy żywność produkowaną przemysłowo, oddajemy cichy głos poparcia dla rolnictwa przemysłowego.

Ludzi, którzy chcą kupować żywność wytwarzaną w sposób zrównoważony i lokalnie, jest coraz więcej. Coraz powszechniejsze staje się także organizowanie się konsumentów w ruchy społeczne mające na celu wsparcie rolnictwa zrównoważonego. Idealnie jest, jeśli konsument może kupować produkty bezpośrednio od rolnika w miejscu ich wytworzenia lub jeśli rolnik może dowieźć je do konsumenta. Kooperatywy spożywcze, RWS-y (Rolnictwo Wspierane przez Społeczność), paczki od rolników – to działania podejmowane przez ludzi, którzy są świadomi, jak duże znaczenie dla jakości naszego życia ma żywność, którą spożywamy.

Jak stać się odpowiedzialnym konsumentem żywności?

Każdy z nas może stać się częścią społeczności, która świadomie wybiera żywność pochodzącą z gospodarstw zrównoważonych. Działające już w wielu miastach Polski kooperatywy spożywcze są otwarte na przyjmowanie nowych osób, podobnie jak RWS-y. Dobrym przykładem są tu: RWS Świerże Panki, Wawelska Kooperatywa Spożywcza czy Kooperatywa Spożywcza “Dobrze”, która od niedawna zaczęła prowadzić w Warszawie sklep spółdzielczy.

fot_3Kooperatywy działają na zasadzie dobrowolnej pracy ich członków, dzięki czemu możliwe jest kupowanie produktów ekologicznych w cenach bardziej przystępnych, niż te w typowych, specjalistycznych sklepach ekologicznych. Dodatkową zaletą działania w kooperatywie jest możliwość poznania ludzi, którzy podobnie, jak my – choć pewnie z różnych powodów – zaczęli zwracać uwagę na to, jak została wytworzona żywność, którą spożywają. A co, kiedy w naszym mieście nie działa kooperatywa spożywcza? Nic nie stoi na przeszkodzie, aby założyć ją wspólnie z grupą znajomych, rodziną, sąsiadami – to naprawdę się sprawdza.

Jeśli z jakiś powodów przyłączenie się lub założenie kooperatywy nie jest dla nas najlepszym rozwiązaniem, zawsze możemy skorzystać z oferty biobazarów, sklepów ekologicznych czy zakupów przez internet. Pamiętajmy jednak, aby zapytać o certyfikat rolnictwa ekologicznego, gdyż zdarzają się przypadki nieuczciwych sprzedawców, którzy oferują produkty pseudo-ekologiczne. Zacznijmy od sprawdzonych miejsc – np. strony odrolnika.pl czy poradnika „Dobre Zakupy” Polskiej Zielonej Sieci.

Dążenie do skrócenia łańcucha produkcyjno-dystrybucyjnego przynosi wiele pozytywnych efektów – ograniczenie transportu, a więc i zużycia paliwa, zachowanie świeżości produktów, przetwarzanie ich tylko w minimalnym, niezbędnym zakresie. Kupowanie żywności bezpośrednio od rolników powoduje, że dochód trafia do osoby, która włożyła najwięcej pracy w jej wytworzenie, a nie koncernów, które zajmują się głównie jej dystrybucją i sprzedażą. Dzięki temu cena produktów dobrej jakości może być porównywalna do tej ze sklepów. Musimy pamiętać jednak, że cena żywności z gospodarstw zrównoważonych nie będzie konkurencyjna dla ceny żywności przemysłowej do momentu, kiedy ukryte koszty środowiskowe i społeczne rolnictwa przemysłowego ponoszone przez społeczeństwo nie zostaną ujęte w cenach żywności z supermarketów i dyskontów.

Świadomość pewnych procesów i zależności, sposobów wytwarzania żywności i wiążących się z nimi konsekwencji, ale także nauka pozytywnych nawyków przynoszą korzystne zmiany w naszym życiu i środowisku. Warto zacząć od prostych działań, np.: przygotowywanie posiłków na bazie żywności sezonowej, pochodzącej z gospodarstw zrównoważonych, zwłaszcza tych położonych w niedalekiej odległości od naszego miejsca zamieszkania; kupowanie tylko tyle, ile jest nam potrzebne i ograniczenie marnowania żywności; racjonalne korzystanie z energii potrzebnej do przygotowania posiłków (np. używanie pokrywki przy gotowaniu, odzyskiwanie ciepła szczątkowego, odzyskiwanie energii poprzez stopniowe rozmrażanie produktów w lodówce, zamiast wkładania zamrożonych produktów do garnka).

Zmiany, które mają wpływ zarówno na nas – nasze zdrowie, samopoczucie, finanse, mają także wpływ na otaczający nas świat. Zacznijmy więc świadomie podążać drogą prowadzącą do bardziej zrównoważonego życia. Bądźmy odpowiedzialnymi konsumentami – to naprawdę nie takie trudne.

Autorka: Aleksandra Józewicz

Fot. 1), 2) Suzie’s Farm / Flickr

Fot. 3) Polska Zielona Sieć