PROSUMENT_1_600Temat prosumenta wciąż brzmi zagadkowo dla większości Polaków. Dlatego warto trochę dokładniej wyjaśnić to pojęcie. Okazuje się bowiem, że prosumentem naprawdę może być każdy z nas, a wiele osób już jest, tylko o tym nie wie. Polacy powoli poznają ideę prosumenta jako indywidualnego wytwórcy energii, jednak za tym słowem kryje się o wiele więcej.

PROSUMENCI BYLI PIERWSI

Prosument (ang. prosumer) zajmuje się produkcją na własny użytek, czyli konsumuje to, co sam wyprodukuje. Pojęcie to wprowadził pod koniec lat 70. amerykański futurysta, Alvin Toffler. W ten sposób prosumentami byli już uczestnicy społeczeństw rolniczych. Wraz z industrializacją coraz więcej dóbr można, a wraz z czasem, trzeba było kupować. Popularność zdobyło dość wąskie pojęcie ekonomii, według którego wartościową pracą i produktem jest ten, który uczestniczy w rynku (powstaje z myślą o sprzedaży). Zaś praca i wytwory prosumentów w zaciszu własnego domu, przestały mieć wymierną wartość. Minęło ponad 30 lat od tego jak Toffler prorokował powrót do społeczeństwa prosumentów, choć dzisiejsi prosumenci różnią się znacząco od tych sprzed paru wieków. Jednak zaczynamy zauważać wartość w uniezależnianiu się od produktów i usług oferowanych na rynku.

PROSUMENCI SĄ WSZĘDZIE

Prosumenci mogą w różny sposób wytwarzać, albo współtworzyć dobra: indywidualnie, w grupie (np. tworząc z innymi darmowe oprogramowanie komputerowe) lub razem z producentem (np. doradzając sieci kawiarni przez Internet wprowadzenie nowych rodzajów napojów czy konkretnych zmian w sposobie obsługi). Dziś słowa prosument używa się nawet wobec osób, które posiadają szeroką wiedzę na temat danych produktów czy usług, wykorzystują ją podczas zakupów i dzielą się nią z innymi; działają (głównie poprzez Internet) na rzecz zmiany kierunku rozwoju danej firmy, albo jej promocji.

PRZYSZŁOŚĆ JEST DZISIAJ

Widać wyraźnie, że znaczenie słowa prosument jest bardzo szerokie. Toffler pisał o tym, że w przyszłości zatrze się granica między konsumentem, a producentem. Dziś jest ta przyszłość. Zjawiska, które przewidywał są dzisiaj czymś normalnym, choć w różnych państwach z różnym natężeniem. Sporo miejsca poświęcił także tematyce energii i decentralizacji jej produkcji. Skoro zmienia się sposób, w jaki używamy energii, to powinien także zmieniać się sposób jej pozyskiwania na taki, który będzie odpowiadał aktualnym potrzebom nowoczesnego społeczeństwa. O potrzebie posiadania rozproszonych źródeł energii mówi się już od dawna.

Toffler już w roku 1980 pisał „Baza energetyczna drugiej fali opierała się na nieodnawialnych źródłach. Jej podstawę stanowiły skoncentrowane, wyczerpywalne złoża surowcowe oraz kosztowne i wysoce scentralizowane technologie; występowało też niskie zróżnicowanie względnie niewielu rodzajów źródeł i metod. […] Jedno nie budzi wątpliwości: gazu i ropy nikt nie pompuje z powrotem do ziemi, aby ponownie wzbogacać zasoby. […] Z tego powodu, a nie tylko ze względu na politykę cen, świat musi szukać alternatyw, które zastąpią stary system energetyczny.”

ZOSTAŃ PROSUMENTEM ENERGII W POJEDYNKĘ ALBO Z SĄSIADAMI

Prosument w kontekście energii to osoba, posiadająca na własność małe źródło energii odnawialnej, zaspokajające w całości lub części jej codzienne potrzeby. Instalacje fotowoltaiczne z roku na rok stają się coraz tańsze i popularniejsze. Instalacja o mocy 4kW to koszt ponad 20 tys. zł. Jednak prosumentem nie trzeba być w pojedynkę. Ciekawą alternatywą jest inwestycja w OZE na własny użytek poprzez spółdzielnie energetycznej lub wspólnotę mieszkaniową. Możliwości dopłat i kredytów do indywidualnych i grupowych przedsięwzięć tego typu nie są tak trudne do znalezienia. Pierwsze z brzegu przykłady to programy Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej lub ekologiczne produkty Banku Ochrony Środowiska.

PANELE W ZESTAWIE Z IKEI

W Wielkiej Brytanii już ponad pół miliona domów ma na dachach panele fotowoltaiczne. Prosumenci sprzedając energię do sieci, mają tam gwarantowane wyższe ceny, a podstawowy zestaw solarny można kupić w Ikei! To nie jedyny ciekawy pomysł na Wyspach. Można też inwestować w odnawialne źródła przez crowdfunding (finansowanie społecznościowe – polega na zbierania kapitału na przedsięwzięcia społeczne i biznesowe od Internautów) na stronie Abundance Generation (z ang. pokolenie dostatku, urodzaju). Każdy może zainwestować już od 5 £ w energetyczne projekty zgodne z etyką i zrównoważonym rozwojem, jak czytamy na stronie. W tym momencie poprzez stronę zostało zainwestowanych 4,5 mln funtów.

POLSKI PROSUMENT NIE ZAROBI…

Słońce czy wiatr są poza naszą kontrolą i często może być tak, że prosument wytworzy więcej energii niż jest w stanie na bieżąco zużyć. Ma wtedy dwa wyjścia. Może magazynować nadwyżki na zapas lub sprzedawać je do sieci. Do tego zaś potrzeba inteligentnych liczników i sieci energetycznych, które zapewniają dwukierunkowość przepływu energii. Taka sieć w połączeniu z dobrym prawodawstwem sprawi, że prosument nie tylko będzie mógł wyjść „na zero” w całorocznym rachunku kosztów energii w domu, ale nawet zarobi. Dzieje się tak w wielu krajach i wydaje się to naturalną zachętą. Niestety nasi politycy jeszcze nie widzą jak wielką szansą na rozwój i podporą całego systemu może być energetyka prosumencka. Cena zakupu energii elektrycznej z odnawialnych źródeł energii, dla osób fizycznych, wynosi 80 % średniej ceny sprzedaży energii elektrycznej na rynku konkurencyjnym. To cytat z ustawy o OZE. Z takimi stawkami przy sprzedaży nadwyżek prosument nie ma szans z koncernami energetycznymi. Dla kogo więc jest to wsparcie?

… ALE ZAOSZCZĘDZI

Nie oznacza to mimo wszystko, że zaspokajanie własnych potrzeb energetycznych przy pomocy odnawialnych źródeł nie może być opłacalne. Na pewno można na tym zaoszczędzić. Prywatne osoby, gminy czy nawet urzędy marszałkowskie w Polsce coraz częściej inwestują we własne źródła energii, więc politycy wyższych szczebli będą musieli w końcu zauważyć opłacalność takich działań. Mimo, że nastroje związane z OZE są różne, to ilość takich źródeł wyraźnie rośnie. Łączna moc odnawialnych źródeł energii w Polsce na koniec 2011 wynosiła 3082 MW, na koniec 2012 roku: 4416 MW, a na koniec 2013 roku: 5511 MW (dane URE).

W Niemczech prosumenci produkują niemal połowę całkowitej wytwarzanej energii odnawialnej w kraju. Prosument poprawia nie tylko swoje bezpieczeństwo energetyczne, ale i krajowe. Czyżby za Odrą słońce świeciło inaczej niż w Polsce? Jak głosi znany internetowy mem, jedyną katastrofą, która może przydarzyć się w elektrowni słonecznej, jest piękny, słoneczny dzień. Może więc warto zaryzykować i chociaż sprawdzić opłacalność takiej inwestycji?

 

Artykuł powstał w oparciu o następujące źródła: