Wyolbrzymia się wpływ regulacji klimatycznych na wymianę handlową. Problem istnieje, ale dotyczy tylko kilku energochłonnych branż. Co więcej, UE przewidziała dla nich osłony.Przeciw ochronie klimatu gromko protestuje energochłonny przemysł powiązany z rynkami międzynarodowymi (bezpośrednio konkurujący np. z producentami z Chin). Uważa, że podatki emisyjne i systemy handlu emisjami dają nieuczciwą przewagę konkurentom bez limitów zanieczyszczeń.

Czy w wyniku tzw. carbon leakage (wycieku emisji za granicę) inwestycje odpłyną do Chin? Takie obawy mają uzasadnienie, ale dotyczą wąskiej grupy sektorów – m.in. cementowni, hut szkła, stali i aluminium, czy też wytwarzania energii elektrycznej (np. na Białorusi czy Ukrainie, zamiast u nas, na miejscu).

Niemniej jednak twierdzenia, jakoby całe sektory czeka bankructwo lub migracja do innych części świata, nie znajdują poparcia w danych. Z analiz wynika, że przyczyną ucieczki przemysłu poza granice Unii Europejskiej wcale nie było twarde prawodawstwo w zakresie ochrony środowiska, ale koszty pracy. Co więcej, podstawowym czynnikiem warunkującym inwestycje w krajach szybko uprzemysławiających się jest ich rynek – rosnący popyt wewnętrzny i potencjał wzrostowy tego rynku.

Europejskie osłony

W Europie te sektory wszystkie pozwolenia na emisje dostaną za darmo. Co więcej, dyskutuje się wprowadzenie cła dostosowawczego (border adjustment tax), które wyrówna szanse produktów europejskich i chińskich.

I dobrze, pamiętać jednak warto, że import z Chin stanowi zaledwie ułamek importu stali, cementu, czy aluminium. Duża część energochłonnych produktów Europa sprowadza z innych krajów rozwiniętych, które mają (lub które wkrótce przyjmą) regulacje klimatyczne – Stany Zjednoczone, Kanada, Australia, czy Japonia.

Mówiąc krótko – krzywda się hutom nie stanie.

Nie chcę przez to powiedzieć, że kwestie konkurencyjności, czy carbon leakage nie są ważne. Są ważne, ale trzeba im dać właściwą perspektywę. Dotyczą wąskiej grupy sektorów, które stanowią niewielką część europejskiej i polskiej ekonomii. To kwestia skomplikowana i drażliwa, dlatego podjęto działania osłonowe.

Głośnie protesty energochłonnego przemysłu nie powinny przesłonić większego obrazu – konieczne jest zbudowanie nowej, czystszej gospodarki. Bo zmiany klimatu już tu są, a niedobory ropy czają się za węgłem.


Zdjęcie: flickr