Ostatnie zdarzenia w polskim sejmie wyglądają jak zły sen, ale to nie jest political fiction. Nasi posłowie, zamiast uprawiać politykę, obalają ustalenia klimatologów. Wsparci przez najbardziej aktywnych polskich sceptyków.Komisja Ochrony Środowiska, 2.03.2010.

Temat: Podsumowanie ostatnich konferencji OZNZ ds. zmian klimatu – COP 14 (w Poznaniu) i COP15 (w Kopenhadze).

Wydaje się, że mowa powinna być o politycznych i gospodarczych implikacjach procesu uzgadniania nowego porozumienia klimatycznego. Można by oczekiwać pytań:

• Co teraz będzie..?

• Jeżeli temperatura wzrośnie, to o ile..?

• Jeżeli wzrośnie, jak Polska ma się do tego zaadaptować..?

• Jaki nowy globalny układ sił wiąże się z gospodarką niskoemisyjną..?

• Gdzie tam dla nas miejsce..?

• Czy na tym stracimy, kupując jedynie nowe technologie opatentowane na Zachodzie i ponosząc duże koszty modernizacji energetyki..?

• A może zyskamy, inwestując w innowacyjność, w efektywność energetyczną, patentując własne technologie i rozważnie odchodząc od węgla..?

Dużo ważnych pytań, na które powinniśmy odpowiadać sobie pilnie i natychmiast. Bo inni już sobie na nie odpowiadają. Chiny, USA, Niemcy czy Dania próbują ustawić się na pozycji liderów gospodarki niskoemisyjnej. My nie musimy być od razu liderem – ale warto zadbać o to, żebyśmy nie wlekli się w końcówce peletonu…

A my tu baju, baju…

W panelu ekspertów Komisji zasiedli – uwaga! – prof. Zbigniew Jaworowski (fanfary!), prof. Leszek Marks (oklaski!) i Bolesław Jankowski – firma EnergSys (owacje!).

Sylwetki owych panów mogą być czytelnikom znane, zarysuję je jednak pokrótce.

Prof. Zbigniew Jaworowski jest radiologiem. Nie będę wydeptywać utartych ścieżek – jego wystąpienia medialne poddawane są wnikliwej i mocno krytycznej analizie na blogu doskonaleszare. Co ciekawe, jego osoba została dostrzeżona przez naukowców z epicentrum nauk o klimacie. Na blogu RealClimate znajdujemy np. informację, że w 2005 r. James Annan zaproponował zakład tym sceptykom, którzy twierdzili, że prognozy Trzeciego Raportu IPCC były alarmistyczne i przeszacowane i że klimat równie dobrze może się oziębić. Również Jaworowskiemu zaproponował zakład o to, czy się ociepli, czy oziębi. Tenże odmówił (opis wymiany zdań na ten temat znaleźć można na blogu Annana).

Prof. Leszek Marks jest geologiem. Jego wystąpienia publiczne również zostały wnikliwie zanalizowane. Marks w wypowiedziach często powołuje się na stanowisko Komitetu Nauk Geologicznych PAN (omówione tutaj), gdzie podważa się wpływ człowieka na zmiany klimatu. Naturalnie Marks nigdy nie odnosi się do innych stanowisk polskiej nauki – ani stanowiska Zgromadzenia Ogólnego PAN, które popiera wyniki raportu Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu IPCC, ani stanowiska Komitetu Geofizyki PAN, w którym stwierdzono: „Połączenie wysiłków badaczy reprezentujących różne dyscypliny nauk o Ziemi prowadzi do rzetelnego opisu, poprawnej analizy i wiarygodnej prognozy zmian klimatu. Komitet Geofizyki PAN apeluje o ostrożne traktowanie wypowiedzi opartych na cząstkowych analizach przyczyny współczesnej zmiany klimatu.”.

Ostatnim ekspertem Komisji był Bronisław Jankowski z EnergSys, współautor Raportu 2030 – analizy wpływu unijnego pakietu klimatyczno-energetycznego na polski sektor energetyczny. Raport wykonano na zamówienie Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej. Ta właśnie analiza – wykonana na zlecenie grupy interesów – stała się dla naszego rządu głównym narzędziem wiedzy i argumentacji w trakcie negocjacji pakietu. Nietrudno zgadnąć, z jakim przesłaniem przybył na Komisję pan Jankowski: polityka klimatyczna to dla Polski tylko i wyłącznie hamulec rozwoju.

A gdzie są prawdziwi klimatolodzy, gdzie naukowcy zaangażowani w prace Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu (IPCC)? Rozglądam się… nie widzę…. To niedobrze wróży meritum…


Wracając na salę sejmową…

I się zaczęło! Jaworowski mówił o spisku i manipulacji. Marks pochylił się nad zjawiskiem znikających termometrów – podobnież zrezygnowano z pomiarów w miejscach, które przeczyły teorii globalnego ocieplenia. Kiedy poseł Litwiński zapytał go o udział pary wodnej w efekcie cieplarnianym, prof. Marks zaczął rozwodzić się nad rolą metanu. Ciekawe, jaką wiedzę nt. udziału pary wodnej i metanu w efekcie cieplarnianym ma geolog?
Do kompletu Jankowski dołożył posępną wizję ruiny polskiej energetyki.

Po takich wypowiedziach posłowie odczuli grozę sytuacji. Zadziałał zapewne i blask tytułów profesorskich i niezachwiana pewność w głosie ekspertów.

Posłanka Ciemniak dziękowała Jaworowskiemu i Marksowi za to, że obnażyli klimatyczne machinacje.

Posłanka Masłowska zauważyła, że w czasopismach anglosaskich coraz więcej mówi się o ochłodzeniu klimatu. Zachęcała do odważnego zerwania protokołów dotyczących redukcji emisji, argumentując, że mają one na celu zniszczenie polskiego przemysłu wydobywczego oraz niosą za sobą olbrzymi wzrost cen energii.

Poseł Pisalski zapytał retorycznie, czy Polska powinna brać czynny udział w negocjacjach, skoro wiemy od ekspertów, że emisja dwutlenku węgla nie ma wpływu na zmiany klimatu.

Poseł Litwiński poszedł zaś nawet o krok dalej, proponując powstanie międzynarodowej politycznej koalicji państw sprzeciwiających się redukcjom emisji.

I tak oto sala sejmowa stała się miejscem pseudo-wykładu naukowego. Przy takim składzie panelu ekspertów coraz dalsi jesteśmy od konstruktywnych działań politycznych.

Pociąg do niskoemisyjnej gospodarki na świecie już ruszył.

A posłowie właśnie odstawiają nas na bocznicę.

Zdjęcie: Kancelaria Sejmu RP.