Emisje kosztują. W przyszłości wygrywać będą ci, którzy produkują niskim klimatycznym kosztem.
Niektórzy stwierdzą, że WZROST gospodarki i zatrudnienia przy SPADKU emisji kłóci się z logiką (pomijam tu wątpliwość, czy wzrost gospodarczy jest właściwym miernikiem naszego dobrobytu…).

Jest wręcz przeciwnie. Widać to wyraźnie, kiedy zmierzymy wspólnie wzrost i emisje. Służy do tego wskaźnik zwany „wydajnością emisyjną” (carbon productivity). To wielkość produkcji (PKB) na tonę wyemitowanych gazów cieplarnianych.

Rzućmy okiem na inny, popularny wskaźnik gospodarczy, czyli wydajność pracy. To produkcja na przepracowaną godzinę. Gospodarka może rosnąć szybciej, niż zatrudnienie, jeżeli rośnie wydajność pracy. Tak samo gospodarka może rosnąć szybciej, niż emisje CO2, o ile podniesiemy wydajność emisyjną.

No dobrze, ale po co podnosić wydajność emisji gazów, których nie widać i nie czuć? Z dwóch względów. Bo trzeba chronić klimat. Bo to zwiększa konkurencyjność.

KLIMAT

Wydajność emisyjna na świecie wynosi obecnie 740 USD PKB na tonę wyemitowanego CO2e. Wg firmy konsultingowej McKinsey, by ustabilizować stężenie gazów cieplarnianych na stosunkowo „bezpiecznym” poziomie, konieczne jest dziesięciokrotne podniesienie tej wydajności – do 7,300 USD do roku 2050.

To duże wyzwanie, ale nie większe, niż kilka innych, z którymi już daliśmy sobie radę. By mu sprostać, potrzebujemy czystych źródeł energii – rewolucji energetycznej na miarę rewolucji przemysłowej, tyle że przeprowadzonej trzy razy szybciej.

KONKURENCYJNOŚĆ

Nie ma na co czekać. The G20 Low Carbon Competitiveness Report – pierwszy raport szacujący wydajność emisyjną 20 najbogatszych krajów świata, konstatuje stanowczo: te kraje, które wcześnie przestawią się na niskoemisyjne technologie będą bardziej konkurencyjne, niż pozostałe. Dzisiejsi liderzy – Europa czy Japonia, pozostaną w tyle, o ile natychmiast nie zaczną inwestować w technologie przyszłości.

Jak orzekł noblista Nicolas Stern (autor słynnego raportu Sterna, szacującego koszty zmian klimatu):

“Okres odnowy gospodarczej to znakomita okazja do przestawienia się na niskoemisyjny wzrost. Kraje, które nie pochwycą tej okazji, podkopią swoje szanse na przyszły dobrobyt i konkurencyjność.”

Nic dodać, nic ująć.

Rycina: flickr