20 tys. lat temu, pod koniec epoki lodowcowej, było aż o 8-10˚C zimniej niż obecnie. Niestety nie da się z tego wysnuć wniosku, że od tamtej pory mamy do czynienia ze stałym, naturalnym ociepleniem. W międzyczasie nastąpił i żwawy wzrost temperatury i nieco leniwe ochłodzenie. Na tle tych zmian obecne ocieplenie wygląda jak nagłe czknięcie klimatu. Historię zmian klimatu od ostatniej epoki lodowcowej opowie nam poniższy wykres:

Podróż po temperaturach rozpoczynamy po prawej stronie wykresu, w momencie, kiedy doszło do szybkiego wzrostu temperatur po długiej epoce lodowcowej. To szybkie ocieplenie – szybkie jak na naturalne standardy, lecz nie tak szybkie, jak obecna gorączkowa wspinaczka temperatur – zatrzymało się mniej więcej 10 tys. lat temu (cyfra 10 na poziomej linii wykresu). Temperatury osiągnęły apogeum jakieś 8 tys. lat temu, po czym spadały w tempie spacerowym przez całą obecną epokę zwaną holocenem.

Obecny wzrost temperatury zilustrowano strzałkami po prawej stronie obu wykresów – zarówno dużego, jak i małego. Nietrudno z wykresów wyczytać, że obecne ocieplenie jest de facto odwróceniem trendu ochłodzenia, które charakteryzuje ostatnie tysiąclecia holocenu.

Przyjrzyjmy się bliżej obecnym temperaturom w świetle ostatnich 1000 i 2000 lat:

Tutaj wykresy czytamy od lewej do prawej. Widać jak na dłoni, że dzisiejsze ocieplenie jest gwałtowne, by nie rzec – chorobliwe i przeciwne do tego, czego można by oczekiwać po naturalnych zmianach temperatur. Szczegóły czające się za wykresami dostępne są tutaj i tutaj.

A może odważniej, cofniemy się o jakieś 5 mln lat i obejrzymy zmiany temperatur od tamtej pory?

Tym razem wykres czytamy od prawej do lewej, czyli my współcześni znajdujemy się po lewej stronie wykresu. Niebieski zygzak temperatur opada, to oznacza, że powinno być zimniej. Dlaczego więc jest cieplej?

Fot: Czy tak mogła wyglądać zamierzchła epoka lodowcowa? (fot: flickr)