dkpuDub mieszka wraz z dwiema żonami i siedemnaściorgiem dzieci w wiosce Dhungoo, w Etiopii. Kiedyś był zamożnym człowiekiem, miał 600 sztuk bydła. Dziś zostały mu 23 sztuki. Od końca lat osiemdziesiątych [XX wieku] susze i brak wody w kraju nasiliły się tak bardzo, że nie jest w stanie wykarmić większej ilości zwierząt. Mniej bydła oznacza automatycznie niższy dochód, a także mniej mleka. Bora, żona Duba, opowiada: “Kiedyś jedliśmy mięso i piliśmy mleko. Wody używaliśmy tylko do mycia. Dziś niemowlętom daję głównie herbatkę z cukrem, bo mamy za mało mleka. Dlatego mają obniżoną odporność i często chorują. Karmić piersią mogę też tylko wtedy, kiedy starczy dla mnie jedzenia.” Bora spędza siedem godzin dziennie nosząc wodę do picia, ale ponieważ czystych rzek jest coraz mniej, Bora, żeby przynieść niewielką ilość wody, musi przebywać coraz dłuższą drogę.

Dub i Bora nie liczą już tylko na hodowlę bydła, próbują również uprawiać zboże – co stanowi ogromną zmianę dla rodziny nomadów, dla której niegdyś osiedlenie się w jednym miejscu było nie do pomyślenia. Jednak uprawa w czasach zmian klimatu także nie jest łatwa: “Uprawa ziemi nic nie da, jeśli zabraknie deszczu.”

Nieprzewidywalna pogoda

[W latach 2010-2012 liczba głodujących na świecie wynosiła ok. 900 milionów osób, w przeważającej większości żyjących w krajach globalnego Południa.] (…) Główną przyczyną głodu pozostaje ogromne ubóstwo na obszarach wiejskich, choć coraz wyraźniej odczuwalne również w wielkich miastach Afryki i Azji. Tak jak w przypadku Duba i Bory z Etiopii, nasilające się susze i inne długotrwałe, niekorzystne skutki zmian klimatu coraz bardziej ograniczają bezpieczeństwo żywnościowe w wielu częściach świata. W latach 2007-2008 powodzie w Boliwii zniszczyły znaczną część zbiorów i pozostawiły po sobie tysiące martwych zwierząt. W roku 2009 katastrofalna susza w Gwatemali zniszczyła połowę zbiorów kukurydzy. Skutki: dwa miliony głodujących ludzi; co drugie dziecko w Gwatemali poniżej piątego roku życia jest chronicznie niedożywione.

W wielu regionach pogoda staje się bardziej nieprzewidywalna; pory deszczowe przesuwają się w czasie lub nie nadchodzą wcale. Tradycyjna wiedza, na przykład ta o nadchodzącym czasie siewu, staje się bezużyteczna, gdy uporczywe susze najpierw powodują wysychanie roślin, a po nich nawalne deszcze spłukują z pól nie tylko pozostałe plony ale często i żyzną ziemię. Najbardziej skrajny charakter mają zjawiska występujące w Azji i w Afryce, w pasie Sahelu, gdzie ludność trudni się głównie rolnictwem.

dkpu2W ciągu nadchodzących dziesięcioleci zmiany klimatu mogą stać się katastrofalnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa żywnościowego setek milionów ludzi żyjących w tym obszarze. Eksperci prognozują, że w Afryce i w Azji Zachodniej spadek plonów w rolnictwie dotyczyć będzie podstawowych produktów żywnościowych, czyli kukurydzy, ryżu oraz pszenicy i wyniesie od 15 do 35 procent, jeśli globalna temperatura wzrośnie w kolejnych dekadach o 3°C. Ucierpią więc ludzie w tych regionach, gdyż rolnictwo stanowi tu podstawowe źródło utrzymania dla około dwóch trzecich ludności. Co więcej – na przykład w Afryce – przeważająca większość drobnych rolników wytwarza produkty żywnościowe głównie na potrzeby własne. Ci ludzie już teraz muszą często dokupywać żywność, aby móc wyżywić swoje rodziny.

Rosnące ceny

Mniejsze plony na świecie oznaczają również wyższe ceny zbóż i innych produktów żywnościowych na światowych rynkach. To prawda, że wzrost cen wynika także z utrzymującego się wysokiego poziomu spożycia mięsa w krajach rozwiniętych, ze zmian nawyków konsumenckich w nowych krajach uprzemysłowionych i coraz szerszego wykorzystania biopaliw. Jednak znaczenie zmian klimatu w tej kwestii wzrasta w niebezpiecznym tempie. Eksperci zapowiadają, że spowodowany zmianami klimatu wzrost cen pszenicy na światowych rynkach będzie w połowie stulecia ponad czterokrotnie wyższy, niż gdyby zmiany te nie występowały.

Większość krajów ubogich to importerzy netto podstawowych produktów żywnościowych, zatem nie czerpią zysku ze wzrostu światowych cen żywności. Gdy ceny rosną, ludzie cierpiący ubóstwo stają wobec nierozwiązywalnych problemów – często 50 do 80 procent ich dochodów pochłaniają wydatki na żywność. W tym przypadku nawet małe albo tylko przejściowe skoki cen żywności oznaczają, że staje się ona niedostępna, a ludzie są zmuszeni na przykład do sprzedaży bydła, czyli utraty podstawy swoich dochodów. Co więcej, tym właśnie ludziom z reguły brakuje zasobów na inwestycje, dzięki którym sprawdzone przez stulecia sposoby uprawy mogliby dostosować do zmieniających się warunków klimatycznych. Systemy zabezpieczeń społecznych, chroniące przed utratą plonów w następstwie suszy czy powodzi, często są niewystarczające lub też w ogóle ich brak. Kurczące się źródła utrzymania są przyczyną tego, że coraz częściej dzieci muszą wnosić swój wkład w dochody rodziny. Gdy pracują, nie mogą chodzić do szkoły, co z kolei znacznie pogarsza ich szanse w przyszłości.

Powyższy artykuł to fragment publikacji “Dla klimatu przeciw ubóstwu”, którą Polska Zielona Sieć wydała w 2011 roku. Z całością publikacji możecie zapoznać się tutaj.

Śródtytuły pochodzą od redakcji.

Fot. 1) European Commission DG ECHO / Flickr

Fot. 2) Dagnachew Belachew / Flickr